Dokładnie rok temu, 3-go listopada 2016 roku, ni stąd ni z owąd narodziła się “kolejna” polska gildia na Silvermoon – Fatal Error. Skąd wzięła się nazwa? Znakomicie określała poziom i sposób prowadzenia poprzedniej gildii, z której jako garstka rebeliantów wyszliśmy z hukiem pewnego wieczoru z silnym postanowieniem stworzenia gildii z prawdziwego zdarzenia. Doskonale pamiętam tamten wieczór i wszystkie osoby, które wtedy, pod wpływem emocji powiedziały “pierdolę to!”. Ganjia, Ainarien, Caeliona (Skolim), Olo, Redstab, a po paru dniach Kovira i Androhali oraz na końcu Esielphull. Jakoś po tygodniu istnienia nasz ówczesny GM (wybrany całkowicie losowo :D ) został zbanowany i przez 3 miesiące byliśmy odcięci od części funkcji gildii. Zmiana ranków, obsługa guild vaulta, promote czy demote, to wszystko poszło w pizdu. Czym byłby jednak Fatal Error bez tego typu spierdolonych wydarzeń, byliśmy na tyle zmotywowani, że od razu przystąpiliśmy do rekrutacji i progresu! O ile progresem można nazwać farmę EN heroic… Brakowało ludzi. I to bardzo. Pamiętam te rajdy na ToV hc gdzie w ledwo uzbierana 10, z 7 melee próbowaliśmy progresować Odyna. Z czasem członkowie gildii zaczęli zapraszać znajomych, pytać po ludziach, którzy kiedyś grali albo grają gdzieś indziej.

Ganjia: Fatal Error. Zaczęło się od kilku osób, które łączył wspólny obraz tego, jak ma wyglądać gildia. Od składu ledwie starczającego na mythic dungeony, po end-game progres. Z niektórymi z Was miałam niekłamaną przyjemność widzieć się osobiście, z innymi spędzałam długie godziny wypełnione śmiechem tylko na discordzie. Tylko? A może aż. Rok czasu, 12 miesięcy. Jak nazwać ludzi, z którymi kontakt cieszy mnie na codzień, którzy w swoim towarzystwie spędzają wieczory (i poranki w dniu resetu, duh) a nawet święta (pamiętny sylwester - gra nigdy nie była tak zabawna jak po szampanie przed komputerem!). Ja takich ludzi nazywam rodziną. I chociaż na pewno nie każdy myśli tak samo, nie wobec każdego - jesteśmy różni, mamy poczucie humoru, choć z różną zawartością pierwiastka patologicznego - łączy nas właśnie Fatal Error. No, może jeszcze pogarda dla chatek z błota. Wasze zdrowie! Kocham Was!

Mógłbym tak opowiedzieć cala historie FE, ale jestem przekonany, że część by zasnęła, część się pocięła, a niektórzy już zamknęli stronę, bo przynudzam. To, co chciałem oddać tym przydługim fragmentem to fakt, że jako gildia przebyliśmy długa drogę. Nikt z osób obecnych przy zakładaniu gildii nie zakładał niczego ponad heroic jeszcze wtedy. Przyświecała nam, i nadal przyświeca, jedna zasada: żeby się razem zajebiście dogadywać i bawić. Były sytuacje, gdzie będąc w kilkanaście osób i walcząc z problemami niedoboru ludzi, musieliśmy “podziękować” osobom, które nie pasowały do charakteru FE. Nie tolerowaliśmy bezwzględnej pogoni za progresem, “elitizmu” (jest takie cos? Może raczej “zamknij ryj, bo wiem lepiej”), wymagaliśmy poczucia humoru i wzajemnego szacunku do siebie. Mam nadzieje, że nadal tak jest.

Może w tym tkwi sukces całej naszej bandy popaprańców? Że cenimy swoje towarzystwo, znajdujemy tutaj osoby, z którymi możemy grać do 4 nad ranem i potem od 8 od nowa, że potrafimy sobie wzajemnie powiedzieć spierdalaj i mamy pewność, że się nikt nie obrazi, że staramy się wzmacniać gildie, jako grupę ludzi a nie wybijać się indywidualnie czyimś kosztem. Wszystko to doprawione ponadprzeciętnymi umiejętnościami i chęcią wyjaśnienia na pizdę wszystkich bossów na każdym poziomie trudności (LFR to nie poziom trudności, to stan umysłu).

Szopson: No siema. Jako, że gram stosunkowo od niedawna i jest to raptem moja druga gildia, to nie mam za bardzo porównania. Jednak od grudnia zeszłego roku, pomimo wielu wzlotów i upadków, ciągle bawię się z wami świetnie. Część osób poznałem aż za dobrze, część mniej niż bym chciał, ale jestem pewny, że razem spędzimy jeszcze trochę czasu i wspólnie będziemy kurwić na przyszłych bossów! Cokolwiek przyniesie przyszłość, zawsze będę życzył Fatal Error powodzenia na mythicu!
btw. Przynajmniej zwiedziłem Wiedeń wink a, no i poznałem podobno najstarszą kobietę świata, a to już jest coś smile

Astiny: Fatal Error - do nowo powstałej gildii dołączyłem altem z zamiarem raidowania heroic, nie liczyłem na więcej w polskiej gildii. Na mainie miałem większe ambicje. Nie trwało to długo jednak, abym zmienił poglądy i plany dotyczącej gildii. Zobaczyłem potencjał, chęci i wiarę ludzi tworzących tą gildię. Powoli zacząłem preferować wspólne spędzanie czasu na czacie głosowym wraz z miłym towarzystwem niż progressowanie w hardcore gildii. Postanowiłem, że tutaj się zadomowię i nie żałuję wyboru. Mija już rok, część towarzystwa odeszła z powodu RL, część wybrała inna drogę, część straciła wiarę, ale jest tez część, która walczy dalej i jesteśmy coraz bliżej do sukcesu!

Przyszedł czas na coś od siebie. Nie sądziłem, że uda się pogodzić bycie GM na zadowalającym poziomie (nie akceptuje półśrodków ani robienia czegoś na odpierdol) z moim trybem pracy, czyli poł roku w roku ograniczony dostęp do internetu, o grze nawet nie wspominając. Okazało się jednak, że jeśli się czegoś bardzo chce [i ma czyste serce – przyp. Ganjia] i ma konkretny pomysł, to wszystko jest możliwe. Oczywiście miałem chwile zwątpienia (bardziej wnikliwi dadzą rade odkopać pewne ogłoszenia) i gdyby nie parę osób, pewnie poszedłbym w pizdu, ustępując miejsca komuś innemu. Po to tu jesteśmy, żeby się wzajemnie wspierać i sobie pomagać, czy to w walce z bossem in-game czy IRL. Tak rozpoczął się okres w gildii zwany Fatal Error 2.0

Seba: Witam kurwa. Moja przygoda w tej “patologicznej“ gildii zaczęła się w maju, kiedy to za sprawą kontaktów dołączyłem, jako zapychacz rangi S. Już podczas pierwszego rajdu widziałem, że nie jest to zwykła, nudna gildia, a ludzie będący w niej są jebnięci zdrowo jak ja. Z resetu na reset coraz bardziej angażowałem się w życie gildii i starałem się pomóc jak tylko mogę. Mimo iż nie było łatwo na początku, ciężką pracą udało nam się dojść tu gdzie jesteśmy. Bo Fatal Error to nie gildia, to stan umysłu oraz jedna patologiczna rodzina.

Przyznaję, że traktuje całe to zamieszanie zwane gildią bardzo ambitnie i dość osobiście. Ktoś może powiedzieć, że to błąd, że to tylko gra, ale dla mnie to przede wszystkim ludzie i wole znać osoby, z którymi się dobrze bawię. Nie chcę być kimś, kto jest w rosterze jako GM, ale nikt o nim niczego nie wie, a chce ludziom układać życie na wolności. Traktuje każdego indywidualnie, a przynajmniej się staram. Wierze, że to tez stanowi trochę o wyjątkowości naszej gildii. Chciałbym, aby każdy czul się tutaj jak u siebie i wiedział, że jeśli cokolwiek jej/jemu się nie podoba, zawsze może mi o tym powiedzieć i zostanie wysłuchana/-y.

Już kończę, spokojnie. Na koniec chciałem jeszcze wszystkim razem i każdemu z osobna podziękować za każdy, nawet minimalny wkład w rozwój i życie Fatal Error. Niezależnie od tego jak dalej potoczą się nasze losy, zawsze będę wspominać ten czas w historii WoWa jako czas Fatal Error. Mogę mieć jedynie nadzieje, że to raptem początek wspanialej, świetlanej przyszłości. Ze swojej strony na pewno zrobię wszystko, co tylko mogę, by tak właśnie było.

Standardowo już: żegnam, kurwa.